Filozofia wolontariatu

Marian Śliwiński

Facebooktwitterpinterestmail

Wyjdźmy od cytatu: „Spróbujmy wyobrazić sobie – pisze Jamie James – wszechświat, w którym wszystko ma sens. Wokół nas, na Ziemi, panuje niezmącony porządek, a sfery niebieskie nad nami krążą w doskonałej harmonii. Wszystko co widzimy, słyszymy i znamy, stanowi aspekt ostatecznej prawdy: szlachetna prostota twierdzeń geometrycznych, przewidywalność ruchu ciał niebieskich, harmonijne piękno nienagannie skomponowanej fugi – wszystko to odzwierciedla pierwotną doskonałość wszechświata. Zarówno tu, na Ziemi, jak w niebiosach i w świecie idei, panuje ład: każde stworzenie, od ostrygi po cesarza, ma swoje miejsce, wyznaczone z góry i na wieki. Ów ład nie jest jedynie sprawą wiary, gdyż daje się także udowodnić – co potwierdzają najwybitniejsze umysły z kręgu filozofii i nauk ścisłych.”[1]

James mówi, że taka wizja panowała do romantyzmu, do rewolucji przemysłowej. Zauważmy, że jest to nieścisłość. Zniszczył tę wizję nie tylko rozwój cywilizacji, już znacznie wcześniej akcję likwidacyjną przeprowadzili drogą naukową i filozoficzną Kopernik, Giordano Bruno, Luter, Kartezjusz. Czas bezwzględnej dominacji teorii ładu wszechświata to antyk i średniowiecze. Wykład tej fundamentalnej dla kultury europejskiej koncepcji dał Sokrates w dialogu Platona Gorgias:

 „Mędrcy powiadają, Kalliklesie, że niebo i ziemia, bogowie i ludzie połączeni są wspólnotą i przyjaźnią, szacunkiem dla porządku, roztropnością, sprawiedliwością, i dlatego świat nazywają porządkiem (cosmos – σύμπαν), przyjacielu, nie zaś nieporządkiem lub bezładem.”[2]

Wizji wszechświata pełnego ładu i harmonii strzegła tragedia grecka. Jeśli człowiek naruszył porządek świata, była to wina tragiczna, hamartia, która pociągała za sobą karę, ta mogła być odkupiona. Niekiedy wina ciągnęła się z pokolenia na pokolenie, obciążony był nią ród Labdakidów, grzech odkupiła Antygona, poniosła czystą, bezinteresowną ofiarę za cały ród, wcieliła się – jak powiedziałby René Girard – w rolę kozła ofiarnego.[3] Protochrześcijańską ideę ofiary, odkupienia winy za innych widzi w Antygonie Simone Weil.[4] Starożytną wizję doskonałości i ładu kosmosu kontynuowała filozofia i teologia średniowieczna, eksponując symbolikę ofiary i odkupienia.

W czasach nowożytnych obraz świata stał się bez reszty historyczny. Idealnej i harmonijnej rzeczywistości poszukiwano w historii, a tak naprawdę w ucieczce od historii. Jean Jacques Rousseau głosił powrót do natury, przedhistorycznego i przedcywilizacyjnego raju, w którym człowiek żyje w pełnej, niczym niezakłóconej symbiozie z przyrodą. Wraz z „rozwojem narodów europejskich i postaw nacjonalistycznych[5] topos harmonijnego i idealnego świata zaczęto wpisywać już to w mityczną przeszłość plemienną każdego poszczególnego narodu, już to w jego świetlaną, mniej lub bardziej odległą przyszłość.

Wolontariusz odwołuje się do starożytno-średniowiecznej teorii ładu wszechświata, gdyż ma ona z pewnością bardziej uniwersalny zakrój niż powrót do natury Rousseau czy mit narodowej wspólnoty. Wolontariusz staje się mandatariuszem i obrońcą owej tradycyjnej idei, próbując na wszelkie możliwe sposoby przyczynić się do ratowania ziemskiego globu przed ekologiczną katastrofą.

Wszelkie działania spod znaku wolontariatu mają nie tylko fizyczny, materialny, ale i symboliczny wymiar. Czy to prowadząc działalność społeczną, charytatywną, filantropijną, pomagając chorym i niepełnosprawnym, starym i zniedołężniałym, wszystkim potrzebującym, czy to troszcząc się o przyrodę, środowisko naturalne, dbając o zwierzęta, drzewa, sprzątając w lesie, w górach, nad rzeką, na plaży – wolontariusz nie tylko wspomaga i dubluje instytucje państwowe, rewiduje je i weryfikuje, ale też zwraca się z apelem do wszystkich ludzi, by poczuli się odpowiedzialni za daną nam rzeczywistość, za ład i harmonię kosmosu.

Gdynia. Sprzątanie nad Rzeką Kaczą.

Do spacerowiczów, biwakowiczów, by nie zaśmiecali i nie dewastowali natury. Do zmotoryzowanych, by ograniczali korzystanie z samochodu. Do deweloperów, by nie zabudowywali miejsc krajobrazowych osiedlami bez zieleni. Do przemysłowców, fabrykantów, inwestorów, biznesmenów, bankowców, polityków oraz wszystkich innych podmiotów i decydentów szaleńczego, absurdalnego wyścigu cywilizacyjnych szczurów, by się opamiętali w swej pogoni za zyskiem, by zrozumieli, że sfinansować program proekologiczny albo częściowo zredukować technologię szkodliwą dla środowiska to za mało, jeśli chce się naprawdę ocalić ludzkość i porządek kosmosu.

Maroko. Sprzątanie w wąwozie Thodra.

Marian Śliwiński

 

[1] Jamie James, Muzyka sfer, przeł. Mieczysław Godyń, Kraków 1996, s.12.

[2] Platon, Gorgias. Menon, przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Paweł Siwek, Warszawa 1991, s. 103.

[3] René Girard, Kozioł ofiarny, przeł. Mirosława Goszczyńska, Łódź 1987.

[4] Simone Weil, Szaleństwo miłości. Intuicje przedchrześcijańskie, przeł. Maria E. Plecińska, Poznań 1993, s. 17.

[5] W. H. Auden, Starożytni i my. Eseje o przemijaniu i wieczności, przeł. i wstępem opatrzył Piotr Nowak, Warszawa 2017, s. 6.

Facebooktwitterpinterestmail

Dodaj komentarz