Piramida potrzeb ludzkich

a potrzeba dbania o środowisko, czyli głos broniący eko-ignorantów

Facebooktwitterpinterestmail

Często spotykamy się z opiniami, a nawet badaniami mówiącymi o tym, iż Polacy posiadają mniejszą świadomość ekologiczną od mieszkańców Europy Zachodniej. Statystyczny Polak nie tylko nie rozumie problemów świata przyrody tak dobrze jak jego sąsiedzi zza miedzy, ale też odczuwa mniejszą potrzebę dbania o otaczające go środowisko. Oczywiście, warto tu podkreślić wyraz „statystyczny” i anegdotę mówiącą o tym, że pies wraz ze swym właścicielem mają średnio po trzy nogi. Można mnożyć przykłady mieszkańców kraju nad Wisłą, którzy całym sercem angażują się w walkę o dobro przyrody. Trzeba też wspomnieć, iż świadomość ekologiczna wśród Polaków rośnie i jest dziś wyższa od tej jeszcze sprzed kilku lat. Nie mniej jednak wciąż nie doścignęliśmy mieszkańców Niemiec czy Holandii w trosce o otaczające nas środowisko. Rozważając przyczyny takiego stanu rzeczy warto jest bliżej przyjrzeć się teorii potrzeb, która zdaje się tłumaczyć zaistniałą sytuację.

Twórca tej koncepcji, amerykański psycholog Abraham Maslow uważał, że potrzeby człowieka tworzą swojego rodzaju hierarchię, składającą się z 5 szczebli. Pierwszy stanowią potrzeby fizjologiczne, takie jak sen czy pożywienie. Po nich występują kolejno: potrzeba bezpieczeństwa (spokoju, wolności od strachu), przynależności (czyli konieczność poczucia wspólnotowości, gromadzenia się, by przezwyciężyć uczucie alienacji, obcości i samotności), potrzeba szacunku (rozumiana zarówno jako pewność siebie, jak i uznanie w oczach innych). Najwyższy poziom stanowi konieczność samorealizacji, czyli działania, do których człowiek ma predyspozycje, bądź tzw. powołanie. Oznacza to, iż będąc na tym etapie, ludzie wykorzystują swoje uzdolnienia, podejmując różnego rodzaju inicjatywy i działania twórcze, które w konsekwencji wpływają na rozwój ich osobowości, zarówno w aspekcie intelektualnym, jak i zawodowym.

Piramida potrzeb Abrahama Maslowa

Maslow twierdził, iż potrzeby, które w tej piramidzie zajmują wyższą pozycję, aktywują się dopiero wtedy, gdy zaspokojone zostaną te niższego szczebla. Na przykład, kiedy jednostka nie ma zaspokojonych potrzeb fizjologicznych, dominują one nad wszelkimi innymi potrzebami, wypierając je na dalszy plan. Podporządkowują sobie całe zachowanie jednostki. Idąc tym tropem, gdy człowiek nie ma zapewnionych potrzeb fizjologicznych, czy poczucia bezpieczeństwa, ciężko jest mu dostrzec istotę takich problemów jak zmiany klimatu, czy wymieranie zagrożonych gatunków roślin. Co więcej, Maslow uważał, iż im wyższa potrzeba, tym bardziej może być opóźnione jej zaspokojenie i tym łatwiej może trwale zaniknąć. Wyższe potrzeby są też dla ludzi mniej naglące, trudniejsze do zidentyfikowania i mogą być łatwo mylone, w skutek sugestii lub nawyków.
Oczywiście, piramida Maslowa nie tłumaczy wszystkich zachowań ludzkich. Zgodnie z nią, człowiek, którego podstawowe potrzeby nie są zapewnione, nie będzie zajmować się altruistycznie ochroną środowiska, a znane są przypadki osób, które swoim zachowaniem przeczą tej teorii. Ale na stosunek jednostki wobec potrzeb wpływa jeszcze wiele czynników, takich jak genetyka, czy otoczenie. Dla zrozumienia „statystycznych” ludzi, koncepcja ta, w ogólnym rozrachunku, wydaje się być słuszną. Zwłaszcza jeśli świadomość ekologiczną skonfrontujemy z tak jednoznacznymi parametrami jak Produkt Krajowy Brutto, czy średnia płaca i porównamy wyniki w krajach Europy Zachodniej oraz w Polsce. Mając na uwadze koncepcję Maslowa, łatwiej jest wybaczyć Polakom mniejszą troskę o środowisko naturalne. Nie jest to jednak powód do tego, by zaprzestać działań edukacyjnych w tej sferze. To tylko argument proszący aktywistów o wyrozumiałość wobec statystycznego Kowalskiego.

Grażyna Niedoszytko

Lektura warta przeczytania:
„Motywacja i osobowość” Abraham Maslow

Facebooktwitterpinterestmail

Dodaj komentarz