Polityka i środowisko

Barbara Kijewska

Facebooktwitterpinterestmail

Zmiany klimatyczne, zanikanie bioróżnorodności, kwaśne deszcze, postępująca degradacja na skutek działań człowieka i jego eksploatacyjnego podejścia do środowiska weszły do agendy problemów w debacie publicznej i ujęte zostały jako problem, którego rozwiązanie leży również w gestii polityków. Zdano sobie sprawę, że zagrożenia, których dotkliwe skutki odczuwa już teraz globalne południe dotyczyć będą również państw globalnej północy. Niszczenie środowiska nie ma granic, konsekwencje choć przesunięte w czasie dotyczyć będą również państw wysokorozwiniętych.

W 2015 roku Departament Obrony USA w Narodowej Strategii Bezpieczeństwa, wskazywał, że zmiany klimatyczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA, jako efekt wzrostu katastrof naturalnych, przepływu uchodźców i konfliktów na tle dostępu do żywności i wody. Departament szacował, że proces ten już postępuje, a jego zakres, skala i intensywność wzrastać będą w miarę upływu czasu[1]. Susze, ograniczanie terenów uprawnych, ubożenie zasobów naturalnych, zmniejszanie dostępu do wody pitnej dotykają szczególnie regiony słabo rozwinięte, przyczyniając się do destabilizacji ich systemów politycznych i ekonomicznych. Utrata miejsc pracy w rolnictwie na sutek susz prowadzi do zwiększonej migracji wewnątrz – i między – państwowej, co generuje negatywne skutki dla bezpieczeństwa ludzi. Obecny dziś kryzys imigracyjny związany z napływem ludności z terenów objętych konfliktem i/lub biedą (brak miejsc pod uprawy) należy traktować również jako konsekwencje zmian klimatu i niesprawiedliwej kontroli nad zasobami Ziemi (paliwa kopalne, metale ziem rzadkich, tereny uprawne). Na przykład, w latach 2006 -2011, ciężka susza, która dotknęła Syrię przyczyniła się do migracji ludności wiejskiej do miast. Szacuje się, że z prowincji Rakka wyemigrowało 1,5 mln ludzi, którzy zasilili biedne dzielnice innych miast, m.in. Damaszku i Aleppo. W połączeniu z obecnością dużej liczby uchodźców irackich w syryjskich miastach, uciekających do Syrii przed konfliktem i złymi warunkami gospodarczymi panującymi w ich kraju, sparaliżowało „instytucjonalną zdolność” syryjskiego państwa do ich udźwignięcia. Brak skutecznego wsparcia poszkodowanych ze strony reżimu Baszszara al-Asada nasilił napięcia, na które nakładały się problemy wysokiego bezrobocia, korupcji, narastające nierówności, co łącznie doprowadziło do wybuchu społecznego niezadowolenia, jako części Arabskiej Wiosny[2]. Gigantyczne fale „uchodźców klimatycznych” to realna perspektywa, podobnie jak wojny o surowce i coraz mniejsza przestrzeń dla cywilizowanego życia. Zmiana klimatu jako skutek rozwoju przemysłowego najbogatszych państw prowadzi do wysychania rzek i jezior, poszerzania pustyni, klęsk głodu, suszy i powodzi.

Rzeźba Issaca Cordal’a pt. Politycy debatują nad globalnym ociepleniem, Berlin 2014

Niemiecki badacz, politolog, Welzer[3] ostrzega, iż czystki etniczne, dyskryminacja rasowa czy plemienne potyczki będą się nasilać na tle konfliktów o kurczącą się przestrzeń do życia ludzi – ziemię, wodę i zasoby naturalne. Pomimo dowodów nasilających się problemów globalnych związanych ze zmianami klimatycznymi i utratą różnorodności biologicznej, kwestie środowiskowe nadal są podporządkowane ekonomicznym. Środowisko świadczące rynkom usługi, traktowane jest jako towar, a nie dobro wspólne. Ilustruje to powszechna praktyka sprzedaży zanieczyszczeń, najczęściej do krajów rozwijających się, czy wypychanie szkodliwej produkcji do miejsc, w których nie ma obowiązku kontroli oddziaływania produkcji na środowisko. Dla przedsiębiorcy to redukcja kosztów, tania siła robocza i brak odpowiedzialności za zanieczyszczenia czy skutki awarii. Bulwersujące jest stosowanie dotacji lub rabatów podatkowych za zaprzestanie degradacji środowiska(!). Strategia sprzedaży „pozwoleń na zanieczyszczenia” prowadzi do nowej formy spekulacji i nie przyczynia się do zmniejszenia globalnej emisji gazów cieplarnianych, a nie uwzględniając sytuacji ludności lokalnej degraduje społeczności. Dla przykładu, peruwiańska badaczka Isla[4] opisała skutki zastosowania Mechanizmu Czystego Rozwoju ONZ (Clean Development Mechanism – CDM) przewidzianego Protokołem z Kioto w 1997r., który pozwala firmom lub państwom w zamian za nasadzenia lasów rozliczać się z emisji CO. Ministerstwo Środowiska i Energii Kostaryki przeznaczyło 25 proc. powierzchni kraju jako „obszaru ochrony przyrody”. Z tego powodu ludność rdzenną sukcesywnie wysiedlano z zalesionych obszarów, co wiązało się z utratą środków utrzymania. Oferta objęcia obszarów przyrodniczych ochroną w celu pochłaniania CO2 skutkowała umorzeniem przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (presja instytucji finansowych) długów państwa i traktowana była jako sukces. Z drugiej strony przesiedlona ludność dołączyła do slumsów na przedmieściach San Jose, a dla kobiet głównym źródłem zarobku stała się prostytucja. Obecnie region rezerwatu słynie z organizacji wycieczek turystycznych połączonych z usługami seksualnymi. Tak więc, przekształcenie lokalnej gospodarki, nastawionej na samoodtwarzanie się i produkcję na własne potrzeby, w zmonetaryzowaną gospodarkę rynkową doprowadziło do patologii wśród ludności rdzennej.

Papież Franciszek w Encyklice Laudato Si[5], w której dał wyraz głębokiej troski i zrozumienia problemów współczesnego świata, przestrzega, że eksploatacyjne podejście do przyrody, rozwój gospodarczy kosztem zasobów środowiskowych (eksploatacja zasobów, dewastacja) w imię postępu technologicznego zagraża egzystencji człowieka. Papież apeluje do solidarności międzynarodowej i społecznej na rzecz zmiany stylu życia, produkcji i konsumpcji celem walki ze zmianami klimatycznymi. Jednoznaczne stanowisko Kościoła Katolickiego, zgodne z badaniami naukowymi, wobec różnych opinii świata polityki i biznesu w materii globalnego ocieplenia o antropogenicznym charakterze stanowi ważny głos na rzecz walki z nim.

Ludzkość stanowi jeden z elementów ekosystemu, w którym gatunek ludzki stanowi zaledwie niewielką część natury. Dominujące ideologie (liberalizm, konserwatyzm) postrzegają natomiast środowisko jako służebne względem człowieka. Na gruncie nauk społecznych, w tym politycznych pojawiają się koncepcje odnośnie zielonej polityki. Teoria zielonej polityki Goodin’a[6] zakłada, że każda dopracowana idea naukowa musi opierać się na wartościach proekologicznych. Zdaniem Goodina ludzkość ma do wyboru trzy systemy wartości:

  1. neoliberalne – oparte na interpretowaniu preferencji, gdzie wykładnią wartości jest poziom satysfakcji,
  2. socjalistyczne – wykładnią wartości jest proces produkcji i ludzka praca z nim związana,
  3. zielona teoria – wykładnią wartości są zielone atrybuty.

Teoria zielonej polityki zakłada, że można połączyć skuteczność z moralnością. Im bardziej dobro jest naturalne – zgodne z naturą („zielone”) tym bardziej jest moralnie dopuszczalna jego produkcja. Polityk i kapitalista może działać proekologicznie nie rezygnując z osiągania sukcesów. Punktem wyjścia jest założenie, że wszelkie działania proekologiczne są zawsze dobrem dla ludzkości. W takim ujęciu podział na lewicę i prawicę nie ma znaczenia, bowiem nie można zawłaszczyć troski o środowisko naturalne. Zdaniem Kostańczaka[7] jest to wyraz uetycznienia polityki, uprawiania jej w ramach społeczeństwa obywatelskiego, w interesie wszystkich ludzi. Teoria zielonej polityki zakłada, że przyspieszona degradacja środowiska jest rezultatem działań człowieka, który środowisko naturalne traktuje jako służebne względem człowieka. Ten antropocentryczny stosunek do przyrody, wedle którego ludzkie potrzeby i interesy są nadrzędne musi ulec radykalnej i szybkiej zmianie we wszystkich obszarach funkcjonowania człowieka, od życia codziennego, gospodarczego, politycznego po duchowe. Żywię nadzieję, że ograniczenie niekontrolowanego wzrostu wydobycia i produkcji na rzecz zrównoważonego rozwoju przy budowaniu postaw ekologicznych to koncepcja, która wobec kryzysu zachodniego sposobu myślenia opartego na samonapędzającym się cyklu produkcji i konsumpcji, może się okazać narzędziem przemiany cywilizacji Zachodu.

 

Barbara Kijewska

 

[1] Departament Obrony USA w  Narodowej Strategii Bezpieczeństwa 2015r., wskazuje, że zmiany klimatyczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA, jako efekt wzrostu katastrof naturalnych, przepływu uchodźców i konfliktów na tle dostępu do żywności i wody. Departament szacuje, że proces ten już postępuje, a jego  zakres, skala i intensywność wzrastać będą w miarę upływu czasu. (więcej: https://www.whitehouse.gov/sites/default/files/docs/2015_national_security_strategy.pdf , s.12).

[2] Kelley C., Mohtadib S., Canec M., Seagerc R., Kushnirc Y. et al., Climate change in the Fertile Crescent and implications of the recent Syrian drought, PNAS vol. 112 no. 11/ 2015http://www.pnas.org/content/112/11/3241.

[3] Harald Welzer, Wojny klimatyczne. Za co będziemy zabijać w XXI wieku? Wyd. Krytyka Polityczna, 2010

[4] A. Isla, Who pays for the Kyoto Protocol? Selling Oxygen and Selling Sex in Costa Rica, w: Eco – Sufficiency and Global Justice.  Women write political ecology’, (Ed.) Ariel Salleh, Pluto Press, New York, 2009. http://www.gift-economy.com/womenand/womenand_tragedy.html

[5] ENCYKLIKA LAUDATO SI’ 2015, http://w2.vatican.va/content/dam/francesco/pdf/encyclicals/documents/papa-francesco_20150524_enciclica-laudato-si_pl.pdf

[6] R. Goodin, Green Political Theory,

[7] Kostańczak S., „Zielona” teoria, Problemy Ekologii, vol.13, 3, 2009, s. 144-147.

Prosimy o wypełnienie ankiety:

 

Facebooktwitterpinterestmail

Dodaj komentarz