Sekrety sopockiej przyrody

Włodzimierz Śliwiński

Facebooktwitterpinterestmail

Drzewo – najdoskonalszy twór świata roślinnego.

Sekrety sopockiej przyrody   to ogólnie pojęta tematyka warsztatów proponowanych przez Koło „Sopockie Potoki” polegające na wyjściach w teren i na aktywnym zwracaniu przez dzieci uwagi na mijane po drodze miejsca – drzewa, potoki, ukształtowanie terenu, odgłosy ptaków, a także przejawy dewastacji i zaśmiecania środowiska przez ludzi. Dzięki temu dzieci zaczynają „odkrywać” otaczającą je przyrodę, obok której dotychczas przechodziły obojętnie. Jednak największymi „odkryciami” są te miejsca, te przyrodnicze zakątki, o których istnieniu dzieci dotychczas nie wiedziały, a do których w trakcie warsztatów docierają. Miejsca takie są małe znane także przeważającemu gronu wychowawców i nauczycieli, którzy przeważnie nie są mieszkańcami Sopotu, a jeżeli nawet są, to ich znajomość ścieżek leśnych i zakamarków sopockiej przyrody jest znikoma. Te zakamarki to głównie zalesione doliny potoków, źródła tych potoków, stawy, punkty widokowe, a także ciekawe odcinki plaży, które – wbrew pozorom – nie są zbyt często odwiedzane przez sopockie dzieci. Natomiast przy zaśmieconych miejscach jest sposobność do uwrażliwienia dzieci m.in. na ochronę środowiska, na potrzebę segregacji odpadów domowych.

Listopad 2017. Był przeznaczony na komponowanie planu warsztatów na rok następny. Głównym punktem są warsztaty w formie festynu na plaży dla dzieci przedszkolnych z najstarszych grup kilku przedszkoli – w programie festynu przewidziane są zabawy, wykonanie wspólne piosenki oraz oczywiście – wzorem lat ubiegłych – systematyczne spotkania z wszystkimi grupami. Spotkania te będą zsynchronizowane z tematycznymi planami zajęć w przedszkolach (wiosna, jesień, Sopot moje miasto, sopockie potoki itp.). Koniecznym będzie wspólne spotkanie z paniami dyrektorkami.

Styczeń 2018. Główne założenia planu skonfrontowano podczas rozmów z dyrektorkami poszczególnych przedszkoli, podczas których pojawiały się nowe, ciekawe wątki. Dyrektorki wyraziły potrzebę i ochotę wspólnego spotkania. Przedszkole nr 12 na Brodwinie „przymierza” się do nadania imienia „Przedszkole Przyjaciół Przyrody”. Jedną z form zajęć przygotowawczych, zapewne 2-3-letnich, byłyby sobotnie warsztaty w otaczającej przedszkole przyrodzie dla dzieci z rodzicami organizowane przez Koło Sopockie Potoki.

Luty 2018. Zajęcia terenowe w Parku Grodowym z uczestnikami kursu w Centrum Integracji Społecznej w Sopocie. Odwiedzono użytek ekologiczny Wąwozy Grodowe, czyli także pobliże Grodziska. Poza tematyką przyrodniczo-ekologiczną była sposobność do przekazania informacji dotyczących wczesnośredniowiecznego okresu kształtowania się państwa polskiego: – prawdopodobne „odwiedziny” Wikingów oraz spalenie Grodziska przez wojów Mieszka I, aby zlikwidować potencjalne punkty oporu. Na stronie CIS’u na Facebook’u zamieszczono relację fotograficzną z warsztatów:

  • Spacer śladem sopockich Potoków z Panem Włodzimierzem to wspaniała przygoda.
  • Bardzo polecamy!
  • Podczas warsztatów przekazywane były informacje na temat najbliższego środowiska przyrodniczego, ukazywana różnorodność ekologiczna bogatej sopockiej przyrody.

***

Podczas warsztatów przekazywane są informacje na temat najbliższego środowiska przyrodniczego, ukazywana jest różnorodność ekologiczna bogatej sopockiej przyrody, jest możliwość – w przypadku uczniów – nawiązania do podstawowych faktów z historii Sopotu i Polski podczas przemieszczania się ulicami, jako że większość z nich ma za patronów ważne postacie historyczne, m.in. książąt i królów, działaczy społecznych, artystów, także ważnych zdarzeń historycznych. Mieszko I, Bolesław Chrobry, Książęta Pomorscy, Kazimierz Wielki, Jan Sobieski, Jan Kochanowski, Mikołaj Rej, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Julian Tuwim, 3 Maja itp. itd.

Z oferty Koła korzystały przede wszystkim dzieci przedszkolne, uczniowie szkół podstawowych i gimnazjum. Przeprowadzano także zajęcia w ramach wakacyjnego programu Kościoła i Oddziału PTTK w Sopocie dla dzieci pozostających w mieście (m.in. wycieczka do Jaru Raduni). Z dziećmi z półkolonii organizowanej przez Szkołę LOKOMOTYWA w drodze od ul. Obrońców Westerplatte (Górny Sopot) do plaży podczas jednej wycieczki naliczono 22 gatunki drzew i krzewów (głównie przyulicznych), podczas następnej 29 gatunków.

Warsztaty skierowane były nie tylko do dzieci sopockich przedszkoli i szkół. Również do mieszkańców Sopotu, Gdańska i Gdyni bez ograniczeń wiekowych w ogólnodostępnych wycieczkach terenowych. Informacje na ten temat zamieszczano na plakatach informacyjnych oraz w Internecie, raz nawet w Radiu Gdańsk.

Poza warsztatami w terenie odbywały się również pokazy fotografii: w bibliotece w Kamiennym Potoku, w Sopockim Domu Seniora, w Psychogeriatrycznym Oddziale Dziennym oraz w Kole Seniorów w Kamiennym Potoku. Zakątki sopockiej przyrody odwiedziły również dzieci z półkolonii organizowanej przez Caritas Wejherowo.

Wędrówka w tak bogatym przyrodniczo terenie, w swobodnej atmosferze, wpływa niewątpliwie na kształtowanie pozytywnych postaw dzieci wobec środowiska przyrodniczego oraz umożliwia im radosne przeżycia wynikające już nawet z samego faktu przebywania na łonie przyrody. Rozmowy z dziećmi podczas spacerów na temat mijanych miejsc, roślinności, zwierząt, odgłosów przyrody (ptaków, potoków, fal morskich) przyczyniają się do tego, że dzieci zaczynają zwracać uwagę na otoczenie, na jego różnorodność ekologiczną. Bogactwo drzewostanu miejskiego, ich zrośnięcie z obrazem miasta sprawia, że jego obecność jest zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych mieszkańców czymś tak powszechnym i oczywistym, że przechodzą obok drzew, w sumie obok całej roślinności miejskiej, obojętnie i bezrefleksyjnie. Patrzymy pod nogi, idziemy bezwiednie wtopieni w siebie, w problem zabrany ze sobą z czterech ścian, który czasem trzeba odstawić na chwilę na boczny tor, napowietrzyć się rześkością, przewietrzyć wewnętrzność jak niegdyś mieszkanie przed napaleniem w piecu.

Frédéric Gros, Filozofia chodzenia:

Pierwszym rodzajem wolności, jaką daje chodzenie – nawet jeśli to tylko zwykły spacer – jest swego rodzaju zawieszenie: zrzucamy ciężar trosk, na chwilę zapominamy o swoich sprawach Nie zabieramy ze sobą pracy: wychodzimy, wałęsamy się, myślimy o czymś innym.

Włodzimierz Śliwiński, Plażą na bosaka:

Słonym potem ociekająca twarz chłodzona słoną morską wodą, zimną wodą! Kucam na kamieniu wystającym z wody i oblewam twarz. I jestem, a jakoby mnie nie było. Sól wszędzie – w ziemi, w wodzie, w nas. Sól życia. Doprawione solą życie. I nie ma w takiej chwili domu, nie ma pracy, nie ma czegokolwiek zbędnego, nie ma tłumów, bo pora jeszcze w miarę wczesna – są jedynie miłośnicy ruchu, miłośnicy psów. Nie ma jeszcze plażujących plażowiczów, są miłośnicy plaży.

Bywa, że na drzewo zwraca się uwagę dopiero wówczas, gdy z jakichś powodów zaczyna przeszkadzać – gdy „zaśmieca” opadającymi jesienią liśćmi przydomowy trawnik czy chodnik, gdy „zabiera” słońce, gdy „zawadza” przy bramie wjazdowej do posesji. Jednak o największą pomstę do nieba woła pozbywanie się terenów zielonych, drzew i części lasów w celu uzyskania terenów pod zabudowę komercyjną.

Celem warsztatów, poza elementem poznawczym i estetycznym, jest wytworzenie w uczestnikach (od dzieci w wieku przedszkolnym po seniorów) poczucia więzi emocjonalnej z otaczającą ich przyrodą, aby w przyszłości nie pozostawali obojętni na przejawy beztroskiego jej likwidowania. Trzeba wiedzieć, co się posiada, aby móc ocenić, co można stracić.

***

Mikołaj Rej, Żywot człowieka poćciwego:

[…] azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkoch, po ogródkoch sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce pozbierać, krzaczki ochędożyć, okopać, trzaskowiskiem osypać? Bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł; bo coby miało drzewko róść, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie.

Witold Koehler, Przymierze z lasem:

Mimo (…) uroków, arcydzieła parków nie nasycają w pełni głodu natury mieszkańców miast. Piękno ich powszednieje, a mimo to onieśmiela, nakazuje szacunek poparty imperatywem przepisów, zakazów i obyczajowych praw. (…) Puszcza, symfonia siły, zdrowia, nieśmiertelności.

Dlatego właśnie podmiejskie laski i gaje, choć ubogie, a niekiedy wręcz szpetne, wabią inaczej, serdeczniej. Nie ma w nich szykowego ładu ni patosu sztuki, jest za to swoboda, prostota i obietnica małej przygody.

***

Marian („Dzień drzewa” – zamiast jednego w roku każdy dzień przy odpowiedniej aurze):

Zdecydowaliśmy się wykopać z przydomowego ogródka 8 dwumetrowych iglaków, 14 bukszpanów po kilkadziesiąt centymetrów każdy, jeszcze kilka krzewów i wywieźć to wszystko na naszą nową działkę, jeszcze niezagospodarowaną. Uprawianie przydomowego ogródka obrzydził nam lokator, który nie dość, że palił wciąż przed domem papierosy i rzucał niedopałki do ogródka, ale jeszcze wciąż zaczepiał nas i powtarzał, że zajmie się tym ogródkiem, że wprowadzi tu swoje porządki, że właściciel mieszkania pozwolił mu na to. Zapytany przez nas mailowo właściciel odpisał, że w porze letniej bujna zieleń przydomowego ogródka spowoduje napływ owadów i lokator obawia się, iż nie będzie mógł otworzyć okna. Transport odbył się tuż przed zmierzchem, bryły wkopywaliśmy w ciemnościach. Gdy przybyliśmy zaraz następnego dnia zobaczyć krzewy w nowym miejscu i w świetle dziennym, widok zachwycił nas. Krzewy spokojnie i majestatycznie stały w nowym miejscu, nienarażone na niczyją ingerencję i agresję.

Mariusz – rowerem przemierza Europę, w szczególności Polskę:

Nasi rodzice wyganiali nas na dwór, lub sami wychodziliśmy i o edukację ekologiczną nikt specjalnie się nie troszczył. To było jakoś samoistne. Jeździliśmy na wieś na wakacje, na żniwa, na wykopki… I to wszystko działo się przecież w otoczeniu przyrody. Nikt nam nie mówił, że to jest brzoza, a to buk, ze to jest pszczoła, a to osa, ze krowa ma rogi i daje mleko, a koń ciągnie wóz i pług, za którym chodzą bociany i inne ptactwo. Internetu i smartphonów nie było, więc nic nie kradło nam czasu na głupoty i byliśmy otwarci na otoczenie… również otoczenie przyrody.

Warsztaty w terenie

Gabriel Oleszek – sopocki malarz i pisarz marynistyczny:

Leżące nad potokiem w Jarze Swelini drzewo zainspirowało go do namalowania obrazu.

Obraz inspirowany Sopockim Potokiem – Gabriel Oleszek

Seniorki:

„Tyle lat mieszkamy w Sopocie, ale o istnieniu tak pięknego terenu nie wiedziałyśmy” (Wąwozy Grodowe).

Uczeń klasy szóstej (wycieczka do Borodzieja):

„Najbardziej podobały mi się ścieżki leśne.”

Chłopcy 11-12-letni z zespołu piłkarskiego „Torpedo Sopot” (nad stawkiem obok restauracji „Godding” przy ulicy Smolnej):

„Ścieżka po pochyłości: nastrój duszy i ciała sprawia, że chłopiec podrywa się do biegu.
Chłopcy pierwszy raz widzieli pijawkę długo jej się przypatrując”.

Staw przy ulicy Smolnej w Sopocie
Staw przy ulicy Smolnej w Sopocie

Studenci po pokonaniu stromego wzniesienia w lesie w Kamiennym Potoku – zasapani z zaczerwienionymi twarzami:

„Co nieco słyszeliśmy o Wzgórzach Morenowych, ale dopiero teraz je poznaliśmy i poczuliśmy, jakie one są.”

 

Włodzimierz Śliwiński

Facebooktwitterpinterestmail

Dodaj komentarz